Starcia w Sudanie Południowym zabiły 30 osób: lokalny urzędnik

Co najmniej 30 osób zginęło, gdy północne miasto Sudanu Południowego zostało na krótko zajęte przez uzbrojoną grupę młodzieży – poinformował w czwartek lokalny urzędnik. Atak był następstwem kradzieży bydła.
Starcia między pasterzami a osiadłymi społecznościami rolniczymi są powszechne w najmłodszym kraju świata, ale ten incydent ma miejsce w momencie, gdy rosną napięcia związane z niestabilną sytuacją polityczną Sudanu Południowego.
Atak w północnym regionie administracyjnym Ruweng rozpoczął się na początku tygodnia, gdy grupa uzbrojonej młodzieży ukradła jagnięta, ale została przepędzona przez siły bezpieczeństwa – powiedział Simon Chol Mialith, lokalny minister informacji.
Następnego dnia – powiedział AFP – grupa powróciła w większej liczbie i zaatakowała miasto Abiemnom. „Młodzież i siły bezpieczeństwa próbowały bronić miasta, ale zostały pokonane przez uzbrojoną młodzież z Mayom.”
W środę siły obronne Sudanu Południowego (SSPDF) wyparły grupę z osady – poinformował Mialith, dodając, że sytuacja została już opanowana.
„Liczba ofiar wzrosła do 30 osób potwierdzonych jako zabite oraz ponad 40 rannych” – powiedział, nie podając dalszych szczegółów.
Lokalne media podały, że niektóre ofiary należały do grup zbrojnych, ale AFP nie było w stanie tego potwierdzić.
Incydent ten ma miejsce w czasie, gdy siły sprzymierzone z prezydentem Salvą Kiirem i pierwszym wiceprezydentem Riekiem Macharem ścierają się w różnych częściach kraju, budząc niepokój w regionie i zagrażając kruchemu porozumieniu pokojowemu z 2018 roku, które zakończyło pięcioletnią wojnę domową.
Sudan Południowy od momentu uzyskania niepodległości w 2011 roku zmaga się z niestabilnością i brakiem bezpieczeństwa, a mimo posiadania bogatych zasobów ropy naftowej pozostaje głęboko ubogi.